Rubix Cube

Sierpień 8, 2009 - Leave a Response

Nowy utwór, napisany w od 9 do 23 6 sierpnia 2009 dostępny premierowo do ściągnięcia:

IDV – Rubix Cube

IDV | Drum and bass | 2009

Cykle

Sierpień 7, 2009 - Leave a Response

W związku z obrzydzeniem do krótkich form blogowych (vel pinger.pl) a raczej ich społeczności i treści (nazwanie przeciętnych danych treścią jest olbrzymim nadużyciem) postanowiłem sobie przypomnieć o starym, tradycyjnym blogu. Jeśli w ogóle pisać, to chyba tylko tu. Witam ponownie!

Zen

Maj 24, 2008 - Jedna odpowiedź

Jestem oazą spokoju. Wyluzowanym kwiatem na tafli jeziora.

Zmiany, zmiany.

Maj 20, 2008 - Leave a Response

Bez wdawania się w zbędne szczegóły mój związek z Karoliną dobiegł końca. Mamy sobie pewnie wiele do zarzucenia ale nie byłem jeszcze w sytuacji, w której nie miałbym pretensji do samego siebie lub (byłej) partnerki o tak ważne sprawy jak te bliskie sercu. Życzę Ci Karolino pomyślnie zdanych matur, dobrych długich wakacji i powodzenia na studiach :)
Od początku tego tygodnia jestem na urlopie a wraz z końcem miesiąca kończę pracę w Greengo. Na pożegnanie kupiłem trochę ciast i poczęstowałem obecnych w piątek w biurze. Uczucia mam mieszane. Wiem, że nie popełniam błędu, ale zdążyłem się już zadomowić w swojej pierwszej pracy. Przede wszystkim dziękuję za zaufanie Sławkowi Piernickiemu oraz Darkowi Matczakowi za cierpliwość i instruktaże, nauczyłem się dzięki Tobie bardzo wiele!
Prywatnie – nie nudzę się, rozdzielam swój czas na drobne i dysponuje nim mądrzej, używam Kalenarza Google zapisując w nim już niemal wszystko związane z organizacją czasu i spotkań. Ćwiczę na siłowni i jeżdżę na basen. Mój ostatni wzrost wagi powoduje, że mam więcej pracy do zrobienia ale jestem realistą, diety to nie moja działka. Więcej ruchu i więcej świadomości to mój sposób na sport.
Jeśli chodzi o wytwory i sztukę, to poświęcam czas na naukę post-produkcji muzyki i poznaję tajniki brzmień. Idzie mi to dość powoli ale to dobrze, sądzę, że w postępie nie ma miejsca na pośpiech. Cały czas podziemnie, wciąż tylko dla siebie.
W związku z tym co mnie spotkało oraz z tym co mnie czeka zaczynam już widzieć, że wyznaczone cele wciąż są daleko, ale jestem silniejszy i bardziej zdeterminowany by je osiągnąć. To nie istotne co będę robił za 5 lat. Istotne jest to, że wiem, że będę robił to – co robię dobrze. I będę mierzył coraz wyżej. Jestem dziś zdania, że poukładałem się bardziej niż widzą to moi bliscy. Cieszę się, że jestem tu gdzie jestem i nigdy nie zapomnę ludzi i miejsc z którymi wiąże tak wiele wspomnień. I teraz, gdy przez kilka miesięcy nie mieszkam w Gdańsku, tylko w Ostaszewie mogę już powiedzieć jedno – moje miasto Gdańsk. Przywiązałem się i uznaję to miasto za mój dom. Nie odcinam się ani od Ostaszewa, ani od Nowego Dworu Gdańskiego, w których spędziłem 18 lat. Wybrałem tylko swoje miejsce do którego chcę wracać – i jest nim Gdańsk. Muszę kupić sobie jeszcze kilka pamiątek z symbolami Gdańskimi przed wylotem do UK. Bez odbioru!

The Void

Kwiecień 7, 2008 - Jedna odpowiedź

Na ten tydzień zarządzam produkcję dźwięków, spotkanie z dziewczyną, trochę sportu i naukę angielskiego!

Teorie

Kwiecień 2, 2008 - Leave a Response

Ostatnio wiele narzekam na siebie. Mój główny problem to brak prawdziwej konsekwencji w realizowaniu długoterminowych celów. Nie mam w zwyczaju realizować dużych rzeczy przez detale, zazwyczaj operuję tylko na okrojonym w wyobraźni modelu, zaadaptowanym na potrzeby danego problemu. Gdybym miał to zobrazować, to w świecie mojej wyobraźni miasto jest tylko stertą sześcianów, bez tła i bez ludzi. Sądzę, że pozwala mi to skoncentrować się na tym co najważniejsze, ale gdy skończę, żałuję, że nie zajmuje się innymi sprawami. I tak po kolei, planuję, staram się udoskonalać, przemyśleć i przetworzyć. Gdy skończę, przechodzę do następnej sprawy i tak ciągle. Efekt finalny jest taki, że mam poczucie, że wkładam w to czym się zajmuję maksimum zaangażowania a efekt nie pozwala mi się ruszyć z miejsca. Chyba przeładowuję się problemami. Powinienem przewartościować plany tak, aby starczyło mi czasu na to, żeby zamiast wszystkiego po trochu zacząć robić chociaż jedną rzecz naprwadę wybitnie.

WKU

Kwiecień 1, 2008 - Jedna odpowiedź

Nie jestem jeszcze rezerwistą, ale według informacji podanych przez pracowników WKU nie zostanę żołnierzem. Moje papiery potwierdzające byłe choróbska na nic się na szczęście nie przydały. Oczekuję teraz rok na przeniesienie do rezerwy, mogę spokojnie wylecieć do UK. Załatwiam teraz jeszcze formalności i przygotowuję się do egzaminu IELTS.

Reorganizacja

Marzec 27, 2008 - Jedna odpowiedź

W związku ze znaczącymi zmianami jakie zaszły u mnie po zakończeniu studiów, rozpoczęciu pracy i planami wyjazdu na studia do UK na nowo planuję powrócić do pisania. Chcę zrobić z bloga prawdziwe HQ do miejsc w sieci w których się znajduję. Pozdrawiam i witam ponownie!

Greengo Gateway

Luty 19, 2008 - Leave a Response

uname -a:

Linux greengo 2.6.23-gentoo-r8-cntonka #1 Wed Feb 13 17:16:17 CET 2008 i686 Pentium III (Katmai) GenuineIntel GNU/Linux

uptime:

12:25:16 up 5 days, 2:07

Aplikacje:

PHP 5.2.5-pl1-gentoo
mysql Ver 14.12 Distrib 5.0.54, for pc-linux-gnu (i686) using readline 5.2
lighttpd-1.4.18 (ssl) – a light and fast webserver; Build-Date: Feb 15 2008 10:41:32

Zrobione:

dnsmasq (dhcp i dns dla LANu)
iptables
qos (htb+cbq)
httpd (lighttpd)
ftpd na żądanie (vsftpd)
starystyki LAN (ntop)
logi (syslog-ng)
planowanie zadań (vixie-cron)

TODO:
knockd?

Spoko Spoko

Maj 2, 2007 - Jedna odpowiedź

Napisałem w poprzedniej notce dość niepozorne zdanie. Jego niepozorność nie musiała oczywiście wynikać z faktu iż brak mu pozorów dla Ciebie Droga Czytelniczko / Drogi Czytelniku, niepotrzebne skreślić, lecz było niepozornym dla mnie.

“Ponownie się trochę rozleniwiłem i rozpiłem, ale spoko spoko, zaraz wracam do siebie.”

Otóż moi mili, jak rzesz daleko po napisaniu tego zdania w tym oto wytworze było od cytowanego “spoko spoko”, aż szkoda opisywać. Gdyby nie odbierająca mnie z mieszkania Mama, która cierpiąc w podwójnym korku Gdańskim bóle lewej nogi od nadmiernego wciskania sprzęgła – byłbym skończony. Jeśli trafiłby się w autobusie jakikolwiek znajomy – byłbym skończony. Natomiast gdybym nie miał przy sobie torby na wymioty – mój kurs również mógłby być skończony. Prawdopodobnie, nic na pewno, przez mój ostatnio nie najzdrowszy tryb życia i jedzenia, ponownie rozregulowałem sobie żołądek. Czy to problem z workiem samym w sobie, czy problem nadwyrężonej śledziony, czy wątroby, nie mam niestety pojęcia, lecz wiem, że to czego udało mi się doświadczyć od 15 do 2 w nocy było naprawdę powyżej mojej wytrzymałości.

W związku z zaistniałą sytuacją postanawiam (i tu niestety wyboru wielkiego nie mam) :

  • Nie pić kawy na pusty żołądek
  • Odstawić używki pochodzenia naturalnego
  • Odstawić używki pochodzenia naturalnego mniej
  • Jeść ciepły posiłek raz dziennie
  • Kupować coś na śniadanie
  • Unikać fast foodów

No i wybrać się przepisać do przychodni we Wrzeszczu, bo jak trafi się moment, w którym nikogo bliższego do pomocy nie znajdę, może być niewesoło.

Z rzeczy o wiele pozytywniejszych, których z mojej natury pisania jest na wszelkich zapiskach mniej, nie miałem Wam okazji pochwalić się moją nową dziewczyną. Nie będę się oczywiście wdawał w szczegóły, ponieważ nie posiadam oficjalnej zgody na publikację danych osobowych, lecz chyląc rąbka tajemnicy gorąco chciałem pozdrowić cudowną Karolinę, dzięki której od dłuższego czasu moje rozmowy normalne jak i pisane przez sieć przeszły na inne tory, przysparzając oczywiście nieco nowych obowiązków i problemów, odżegnując jednak stare stęchłe problemy, których wartość stała się już znikoma.

Wybiorę się tymczasem spać, dodając tylko, że nareszcie znalazłem coś, co umieszczę niebawem na blogu a będzie dalekie od moich osobistych wycieczek, czyli powrót kategorii komputerkowej.